Transfer jak się patrzy

Upalnego popołudnia pewnego postanowiłem napić się piwa na brzegu naszego supermiejskiego Jeziora. Obrałem tradycyjnie azymut na MASZYNOWNIĘ, położoną nad samą wodą, malowniczą knajpę, do której wejścia strzegą maszyny do szycia. Z resztą blaty stolików również skonstruowano korzystając ze zdemobilizowanych pulpitów pomaszynowych. 
Miejsce, pod względem malowniczości, przoduje zdecydowanie wśród znanych mi poznańskich pubów, choć niewątpliwie jest to knajpa polowa, nietymczasowa. Niech nie zwiedzie klientów miejsce i sposób przyrządzania potraw. Najtaniej tu nie jest - prosta sprawa, w zimie łyżwiarze tu nie bywają, motocykliści też preferują inne miejsca w pobliżu :D Należy więc odpowiednio napełnić kasę w czasie koniunktury. A przecież lipiec [miesiąc kiedy post jest finalizowany] też nie rozpieszcza warunkami atmo. Miejmy nadzieje, że nie zaowocuje to korektą cennika jeszcze w tym sezonie.
Gdy z oddali zobaczyłem zielone parasole sięgnąłem do zasobów archiwalnych w mojej głowie i odnalazłem notatkę - Maszynowania = kanjpa lejąca piwo żywieckie. Potwierzdziłem to również później w domostwie przeglądając dokumentację fotograficzną. Nawet stoły naznaczone są metalowymi pieczęciami Żywca. O ich wymianę zapewne nikt się nie zatroszczy, niewielu w ogóle zauważy tam charakterystyczny herb z folklorystycznymi motywami. Zatem byłem świadkiem swoistego [bardzo lubie to słowo] transferu - bardzo ładne miejsce zostało teraz wpisane do rejestru Kompani Piwowarskiej z siedzibą w Poznaniu. Czy wpłynęło to na jakość miejsca? Otóż nie wiem :) Wiem, że ww. knajpie obsługa jest raczej na wakacjach niż w pracy. Po raz kolejny czekałem na podejście pani kelnerki bardzo długo - 15 minut tym razem. Panie w ogóle były bardzo pochłonięte sobą, cóz lato było za pasem, gruczoły kierunkowały myślenie raczej w stronę miąs ożywionych i opalonych płci odmiennej, niż tych nudnych, drogich ochłapów, owszem, opalanych, ale ledwie grillem...
Opieszałość i średni poziom obsługi ma jednak swoje dobre strony - można spokojnie i bez płacenia posiedzieć w niezłym miejscu, przy lampce, wcale nie pijąc wina :)

